Spacerkiem po barokowym Sandomierzu

Aż cisnęły się na usta słowa Marka Sochackiego „Kto, to miasto wyczarował/Z jakiej baśni je zabrano/Może stworzył je cukiernik/I mgieł lukrem pokrył rano/Może je malował pędzlem/Któryś z starych mistrzów włoskich/Tyle słońca w nim się mieni/Barw tak ciepłych
i radosnych”.

Sandomierz zalany słońcem w to upalne sobotnie popołudnie 25 lipca 2015 roku jeszcze wyraźniej wydobywał barokowe formy i biel brył: kamienicy Oleśnickich, kompleksu klasztornego Panien Bernardynek i kościoła św. Michała Archanioła, schowaną na parawanową fasadą poduchackiego kościoła iluzoryczność ścian, masywnej wieży Ratusza, monumentalnej bryły Collegium Gostomianum nasadzonej jak korona na szczycie skarpy wschodniej, fasady katedry Narodzenia Najświętszej Maryi Panny z górującą figurą Madonny na jej szczycie. Mijana po drodze Synagoga, dawna kanonia zwana „Biretem”, Instytut Teologiczny ongiś dom księży emerytów, dzwonnica przykatedralna i Wikariat dopełniają obraz barokowego Sandomierza. Widoczna w oddali z wzgórza Kolegiackiego kaplica Męczenników odcinająca się bielą od czerwieni cegły kościoła św. Jakuba i zarys sylwety kościoła św. Pawła Apostoła, perełki sztukatorstwa, zamykają panoramę naszej historycznej wycieczki.

Przykro nam tylko, że grupa oczekująca przy Bramie Opatowskiej nie dołączyła do nas. Czy w tej ciżmie w bramie nie zauważyła nas? A przecież wolontariuszki Kasia i Paulina wyróżniały się barokowym strojem szlacheckich sukni w stylu rokoka i postawą jak szlachciance przystało, dostojną a jednocześnie powabną i finezyjną.

Towarzyszyła nam grupa turystów z Sanoka urzeczona tak jej mościankami w roli przewodników jak i barokowym Sandomierzem.